niedziela, 29 maja 2016


Rodos (wyspa grecka) na wiosnę



Większość ludzi na majówkę planują jakiś wyjazd. Spora część wybiera Polskie zakątki, a inni wolą polecieć gdzieś dalej. My w tym roku postawiliśmy na grecką wyspę Rodos, która znajduje się na morzu Egejskim. Ciekawostką jest, ze wyspa ta znajduję się zaledwie 20 km od wybrzeży Turcji. 


Lot trwa około 2,5 godziny, także nie jest to bardzo wycieńczająca podróż. My kolejny raz lecieliśmy z Katowic. 


Pogoda

Sezon na Rodos zaczyna się w czerwcu i trwa do września, wtedy też notuje się największy przypływ turystów. Pogoda w maju jest bardzo przyjemna, ale może zdarzyć się deszcz, czy pochmurne niebo. Temperatura waha się między 20-26 stopni celsjusza. My trafiliśmy na dwa dni pochmurne, w tym jeden deszczowy. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest wypożyczenie samochodu, wtedy nie jesteśmy uwięzieni w hotelu i możemy spokojnie zwiedzać. Właśnie w jeden taki dzień wybraliśmy się zwiedzić Termy Kalithea. 

Termy Kalithea

Standardowo wejście do środka to koszt 3 euro, my byliśmy przed sezonem i kasy były nieczynne, przy czym można było wejść i zwiedzać. Miejsce to odwiedzali już antyczni grecy, którzy znali lecznicze właściwości ciepłych wód Kalithea. Potem przez wiele lat termy były zapomniane i niszczały, aż w końcu Włosi postawili je odnowić i znowu zapraszać gości. Niestety nie pełni już swoich funkcji SPA, można jednak zrelaksować się na plaży dostępnej dla turystów na terenie term oraz wypić kawę, czy drinka w ciekawej kawiarni, która mieści się w jaskini. 





Miasto Rodos

Stolicą wyspy jest miasto Rodos, które mieści się na wysuniętym najbardziej na północ krańcu. Miasto tętni życiem znajdziemy w nim liczne uliczki ze sklepikami, kawiarniami, tawernami oraz atrakcjami turystycznymi. Najbardziej popularną atrakcją są mury starego miasto, przy którym mieści się także duży port.  Godzinami można krążyć po wąskich alejkach, robić piękne zdjęcia i .... zakupy. No właśnie tego ostatniego było trochę zbyt dużo, wiele urokliwych miejsc zostało zagracone chińskimi pamiątkami. Dlatego polecam zejść nieco z popularnych szlaków i wejść w te zapomniane zaułki. 




Miasto Lindos

Kolejnym ważnym punktem do zwiedzenia jest miasto Lindos. Budynki tego miasta są w całości białe, więc można poczuć się odrobine jak na Santorini. Przy mieście znajduje się plaża oraz mnóstwo punktów widokowych. W małych, wąskich uliczkach znajdziemy mnóstwo sklepików, restauracji, lodziarni. Mi to miasto wyjątkowo przypadło do gustu. Osobiście polecam skorzystać z  oferty jednej z wielu knajpek na dachu budynku i podziwiać piękne widoki miasta oraz okolic. Przy Lindos znajdziecie także zabytkowy Akropol, który mieście się na wzgórzu i jest jedną z ważniejszych atrakcji turystycznych wyspy. 








Widoki

Grecja to po pierwsze piękne widoki, a po drugie zachwycające plaże. Nie brakuje tu miejsc, aby spokojnie odpocząć na leżaku. Znajdziecie plaże bardziej luksusowe, typowo turystyczne oraz dzikie. My byliśmy przed sezonem, więc było bardzo kameralnie na każdej plaży, którą wybraliśmy. Opiszę po krótce kilka.


Plaża przy Lindos mnie osobiście najbardziej zachwyciła. Głównie z uwagi na przepiękny kolor wody, który zapierał dech w piersi. Samo miejsce jest terenem hotelu, więc wykupić leżaków nie można, natomiast zamawiając drinka (koszt około 8 euro od osoby) zapewniacie sobie wygodne miejsce na leżaczku. 




Kolejna plaża to Tsambika i jest ona dużo większa od poprzedniej. Z uwagi na położenie naszego hotelu była najczęściej odwiedzanym miejscem. Przyznam jednak, że w sezonie nie wyobrażam sobie tam wypoczywać. Miejsca do leżenia są zaraz obok siebie, więc, gdy wszystkie leżaki są zajęte możecie zapomnieć o relaksie. W naszym przypadku praktycznie wszystkie leżaki były puste, więc mogliśmy spokojnie odpoczywać. Plaża jest piaszczysta, a wejście do wody delikatnie i płytkie. 






Kolejne przyjemne miejsce to plaża przy zatoce Anthony`ego Quinna. Ciekawostką jest, że w latach 60tych był tu kręcony film "Działa Navarony". Rząd był tak wdzięczny za rozsławienie wyspy, że podarował Anthony`emu Quinnowi zatokę na własność. Decyzja została później cofnięta, natomiast nazwa na dobre weszła do stałego życia. 




Plaża Prasonisi to miejsce bardzo dobrze znane wszystkim fanom sportów wodnych. Leży na południowym końcu wyspy i jest tzw. dziką plażą. Z uwagi na wiatry jest to prawdziwy raj dla kitesurferów. 



Wschodnia część wyspy jest przepełniona plażami piaszczystymi, klimat tu jest bardziej suchy i zdecydowanie mniej wieje. Dlatego też życie tętni głównie po tej stronie. Zachodnia część jest bardziej dzika i odludniona. Znajdziemy tam więcej zieleni z uwagi na bardziej wilgotny klimat oraz żwirowe plaże. Fale także są dużo mocniejsze przez silny wiatr.




Zakupy

Oczywiście na wyspie roi się od sklepików turystycznych, drogerii, butików oraz sieciówek. To z czego Rodos słynie to oczywiście ceramika (jak każda grecka wyspa), tańsze złoto oraz futra. To ostatnie to kwestia moralnego wyboru, ja osobiście jestem przeciwniczką. Moją uwagę jak zwykle przykuły wszelkie świecidełka, a szczególnie bransoletki, które uwielbiam. Dodatkowo można znaleźć urocze dodatki z muszelkami, czy sandałki z rzemykami. Moje przywiozłam z Polski, natomiast wiele podobnych było na licznych straganikach. 





Smaki Grecji

Wszędzie roi się od tawern, do których gorliwie zapraszają grecy. Znajdziecie też małe lokaliki z fast foodami typu hamburger, pizza i oczywiście gyros. Ja polecam te lokale oddalone od miejsc zaludnionych turystami. Najlepiej wybrać tawerny przepełnione tubylcami. Panuje w nich leniwy klimat, klient musi doprosić się o atencje obsługi (zwłaszcza cudzoziemiec), a reszta gości obserwuje każdy Wasz ruch. Mamy jednak pewność, że jedzenie jest na pewno lokalne. Oprócz tego upodobaliśmy sobie jedną lodziarnie w samym centrum Rodos o nazwie Gelato Artigianale Italiano, gdzie serwowali przepyszne lody z olbrzymimi dodatkami. W sklepach znajdziemy tanie pomidory, pomarańcze, lepiej wybierać wodę lokalną, bo może być tańsza nawet o 1,50 euro. 







Ceny

Na koniec krótko o cenach. Grecja jest dość droga i jest to odczuwalne zwłaszcza dla turystów. Jeśli chcecie wynająć samochód musicie liczyć się z drogim paliwem, w naszym przypadku było to około 1,50 euro za litr (ciekawostką jest, że stacje paliw są czynne jedynie do 19:00). Owoce i warzywa wychodzą dość tanio, bo są ogólnodostępne.  Napoje typu coca cola, fanta to koszt ok. 2 euro za 1,5 litra. Woda około 0.80 euro. Lokalne pamiątki typu ceramika warto kupować w przydrożnych pracowniach, zamiast sklepach turystycznych. Dla przykładu talerz ze zdjęcia powyżej w jednym ze sklepów w Lindos miał cenę około 25 euro, a w pracowni 15 euro. Jest mnóstwo outletów, ale uważałabym na podróbki, bo od nich, aż się roi. Często butik był pięknie urządzony i moim oczom ukazywała się np. sukienka Elisabetta Franchi, ale gdy przyjrzałam się metce wiedziałam już, że jest to podróbka. Łatwo można naciąć się, a zwłaszcza osobom mało zorientowanym w markach. To samo tyczy się srebra oraz złota, należy bardzo uważnie sprawdzić gdzie kupujemy i czy przedmioty mają próby. Często spotkałam się z teoriami, że jest to hand made, czyli nie ma próby. Nie wiem czy to prawda, ale ja nie ufam takim zapewnieniom. Dla przykładu bransoletka na rzemyku z małym srebrnym koralikiem kosztowała 25-70 euro, niektóre były też podobno z diamentami (temu to już w ogóle nie wierzyłam). Jeśli chcecie poszaleć w butikach i obkupić się w ubrania, buty i dodatki to jest to możliwe tylko, jeśli godzicie się na przepłacanie, bądź podróbki. To oczywiście moja subiektywna opinia, którą wyrobiłam widząc co oferowali mi w sklepach. 


Dziękuję i pozdrawiam ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz