piątek, 10 czerwca 2016


Zakynthos


Zakynthos to grecka wyspa na Morzu Jońskim. Homer twierdził, że wchodziła w skład państwa Odyseusza. Po wielu podbojach historycznych grecy odzyskali swoją wyspę dopiero w 1944 roku. Warto wiedzieć, że w 1953 na wyspie miało miejsce trzęsienie ziemi, które uszkodziło około 90% budynków. 


Wyspa nie jest zbyt duża (ma ok. 405 km2), więc w jeden dzień możemy zwiedzić ją całą. Podczas zwiedzania wyspy czeka na nas wiele pięknych widoków oraz zakamarków. Nie  znajdzie tu jednak wiele do zwiedzania osoba lubiąca zabytki oraz muzea. 


Dla mnie ta wyspa i jej zwiedzanie, było jedną z największych przyjemności. Ciężko mi określić, czy to przez jej urok, czy przez prywatną sytuacje. Czułam tam stan totalnej wolności i swobody. 



Na wyspie nie brakuje sklepów z chińskimi pamiątkami, natomiast mi udało się znaleźć coś wyjątkowego. W gąszczu kiczu i tandety natrafiłam na lekko zwariowaną mieszkankę wyspy, która ręcznie wykonuje łapacze snów. Ze swoimi pracami rozstaje się z ciężkim sercem i może o nich opowiadać godzinami. Co najważniejsze nigdy nie powtarza dzieła dwa razy. Dla mnie ogromne TAK!


Podczas zwiedzania możemy natrafić na małe i bardzo klimatyczne miasteczka, w których życie płynie bardzo leniwie. Na werandach spotkamy tubylców, którzy leniwie grają w Tavli (ulubiona grecka gra). 



Jedną z najbardziej popularnych atrakcji jest Zatoka Wraku (Navagio). Do zatoki można dopłynąć jedynie statkiem. Na wyspie znajdziecie mnóstwo ofert wycieczek w cenach bardzo rożnych od 25 euro i więcej. Miejsce zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.  Co tam zobaczymy? Piaszczystą plaże, przepiękny kolor wody oraz ... wrak statku. Był to grecki statek ochrzczony jako 'Panagiotis'. Napiszę bardzo szczerze, że oprócz pięknego koloru wody to nie ma tam nic co mogłoby skusić mnie do powrotu. 


Plaża, która mnie najbardziej zachwyciła to Dafni. Jest ona zdecydowanie najpiękniejsza na wyspie, ale uwaga! dojazd do niej nie jest tak prosty jak może Wam się wydawać. Dafni położona jest na zachodnim wybrzeżu półwyspu i jadąc tam trzeba stoczyć prawdziwy bój z wysokościami, kurzem oraz stromymi zboczami. Uwierzcie mi kilka razy byłam gotowa zrezygnować bojąc się, że nasze wypożyczone auto (SMART!!!) nie da rady. Moim zdaniem to cud, że cali i zdrowi dojechaliśmy, ale koniec końców było warto! Plaża jest duża, piaszczysta, a woda jest przejrzysta. Z uwagi na ciężki dojazd nie jest ona mocno zapełniona turystami (nawet w sezonie).



Agios Sostis to miejsce, które widziałam wcześniej na zdjęciach i koniecznie chciałam je odnaleźć na wyspie. Ma w sobie coś tajemniczego oraz bajkowego. Być może jest to jedynie moja interpretacja nie mniej jednak przyciąga sporą ilość gapiów. Warto zobaczyć i cyknąć sobie zdjęcie (trzeba stać w kolejce hah!). 



Stolicą wyspy jest Zante. Oczywiście w mieście znajdziecie tawerny, sklepy, lodziarnie, i inne. Nie jest to jednak miejsca, w którym jest wiele do zwiedzenia i zobaczenia. Nam najbardziej przypadło do gustu błądzenie małymi oraz wąskimi uliczkami. 


Atrakcji nie ma wiele. Natomiast to też kwestia w jakiej części wyspy jesteście. W miejscowości Laganas jest bardzo wielu brytyjczyków, więc tam imprezę znajdziecie nawet o 12 w południe. Reszta wyspy jest bardziej spokojna. Organizowane są greckie wieczory, można posiedzieć w knajpce przy porcie, albo po prostu pospacerować. Jest też trochę atrakcji dla dzieci tak jak mini golf, czy salony gier. Nawet my skusiliśmy się na zabawę.



Podsumowując na wyspę jedzie się, aby nacieszyć oczy widokami. Można naprawdę porządnie wypocząć i zapomnieć o miejskim pędzie. Łatwo wejść tam w stan 'ospałego greka' i oddać przyjemnemu lenistwu. 



Dziękuję i pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz